1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31
Sierpień Wrzesień Październik

Kroniki Rajdów

16.09.16XXVI Zakończenie Sezonu "WANDRUSA"

Baza rajdu była w miejscowości Poręba Wielka przysiółek Koninki u podnuża Gorczańskiego Parku Narodowego. A czemu właśnie tam? Tak w skrócie, do Odznaki Krajoznawczej Polski brakował mi ostatni park narodowy właśnie Gorczański P. N. Rok i 2 dni wcześniej(przed naszą imprezą) wybrałem się niebieskim szlakiem do schroniska Pod Turbaczem, na szczyt Turbacza ( byłem też na: Kudłoń 1273 m n.p.m. Przełęcz Borek 1009 m n.p.m. Rezerwat im W. Orkana oraz Czoło Turbacza 1258 m n.p.m. te miejsca są wymagane przez regulamin OKP ) wróciłem przez Obidowiec 1106 m n.p.m. Tobołów 963 m n.p.m. i zszedłem do Koninek trasą nartostrady.


Aby przejść te szlaki zajęło mi to 2 dni (patrz foto), więc szukałem noclegu ale właściciele baz noclegowych niechętnie patrzą na jeden nocleg. Agroturystyka w której była nasza baza to było moje trzecie miejsce w poszukiwaniu noclegu. Udało mi się tam zanocować (2 noclegi) i dokładnie poznałem obiekt i pomyślałem czy by tu nie zrobić... Decyzja zapadła tu w 2016r robię imprezę wandrusowską. Jak decyzja zapadła to ja musiałem przyjechać tu jeszcze raz (12.06.2016r) aby objechać trasy rowerowe, by wybrać te najbezpieczniejsze i najmniej uciążliwe do Rabki i Chabówki. Dlatego byłem też na Potaczkowej z krzyżem, (w grzbiecie oddzielającym dolinę Porębianki od doliny Raby i jej dopływu – potoku Olszówka) krzyż, który widzieliśmy nieopodal Poręby Wielkiej na wysokości Dyrekcji Gorczańskiego P. N.


Dość historii, 16.09.2016r do Koninek przyjechali wszyscy uczestnicy imprezy w ciepłe i słoneczne popołudnie (odważni kąpali się w basenie). O godz. 19.00. przywieziono gorącego pieczonego prosiaka i zaczęła się biesiada. Jadło było wyśmienite, według tego co widziałem to jedli wszyscy, niejedni skorzystali z repety. Kiedy się kończyło prosię zaczęła się część taneczna do późnego wieczoru.


Sobota śniadanie (w formie szwedzkiego stołu) i wymarsze na trasy które zaproponował organizator. Grupa górska wyruszyła pod wyciąg na Tobołów i dalej na Turbacz, schronisko Pod Turbaczem, Czoło Turbacza i powrót do bazy (w drodze powrotnej deszcz to nie było w planie). Grupa piesza wyruszyła do Muzeum W. Orkana „Orkanówka”, następnie w okrojonym składzie zeszła do Niedźwiedzia, dalej do Poręby Wielkiej gdzie zwiedzili Park podworski hrabiów Wodzickich. Kolejna grupa to rowerzyści, którzy początkowo jechali (pchali rowery) jak grupa piesza do „Orkanówki”, tu się z nimi spotkaliśmy aby wspólnie z kustoszem zwiedzić i wysłuchać historii o W. Orkanie. Z muzeum bardzo stromy zjazd do Niedźwiedzia, deszczyk już nas dopadł i rozważyliśmy sens jazdy zgodny z regulaminem do Rabki i Chabówki do Skansenu Taboru Kolejowego. Wygrał rozsądek (brawo rowerzyści) i pojechaliśmy do Dyrekcji Gorczańskiego P. N. w Porębie Wielkiej, i tu kolarze zwiedzili Park podworski hrabiów Wodzickich. Tu ubrano peleryny i dojechała nasza grupa do „Raju w Górach”. Tu pod dachem były ciastka, kawa itp. po 30 minutach tym razem dogoniła nas grupa piesza z „Orkanówki”. Po pewnym czasie ruszyliśmy do bazy (około 1 km) razem, my oczywiście na „kołach”. Gdy byliśmy już na miejscu to zaczęło „lać”, nam się udało, natomiast grupa „Maniusia” wracała w strugach obfitego deszczu. Kapela była ze mną umówiona na godz. 20.00. i do tej pory turyści z Turbacza mieli czas się przebrać, wysuszyć i wszyscy zjedliśmy obiad. Kapela dotrzymała słowa i o 20.00. zaczęli swój koncert. Kuchnia wcześniej przygotowała zastawę na bankiet z zakąskami, między innymi były warkocze i krojone sery owcze. Była to czwórka młodych muzyków (szkoda, że nie mieli strojów ludowych) ale zrekompensowali nam ten brak wspaniałym wykonaniem utworów góralskich. Co niektórzy nasi członkowie klubu tańczyli przy rytmach płynącej melodii z instrumentów kapeli skoczne tańce. Na koniec kapela zebrała gromkie brawa od biesiadników. Była już godz. 22.00. i jak wczoraj zaczęła się „balanga na całego” a aura uspokoiła się i było bezdeszczowo.


Niedziela, śniadanie o godz.09.00. a o 10.00. grupa piesza i kolarska bez rowerów w okrojonym składzie ( 9 osób) wyruszyli pod wyciąg aby wyjechać na Tobołów (pozostali jechali dzień wcześniej). Pozostali turyści poszli do centrum Poręby Wielkiej zwiedzić to co my zwiedziliśmy dnia poprzedniego a inni na mszę do miejscowego kościoła. Ze szczytu na który wyjechaliśmy wyciągiem krzesełkowym udaliśmy się zielonym szlakiem w dół do Koninek około 45 minut. Na szlaku Ania K. znalazła dwa borowiki a Józek O. 1/3 reklamówki innych grzybów.
Od godz. 12.00. była podawana typowa góralska kwaśnica z wkładką z żeberek. Po lekkim obiedzie jeszcze kawa i rozjeżdżaliśmy się do domów.


Fotografie ustawiłem chronologicznie aby się lepiej oglądało, po kolei jak było i zgodnie z tekstem. Pozwoliłem sobie zamieścić informacje i żarty na fotografiach.
Serdecznie dziękuję Wszystkim uczestnikom imprezy za udział w przygotowanym przeze mnie rajdzie, stworzeniu rodzinnej atmosfery. Miło mi, że podobała się sama baza jak i okolica wraz z Gorczańskim P. N.

tekst Ryszard Skonieczny
foto Adamaszek Józef
Łubiarz Renata
Niewiński Marian
Skonieczny Ryszard

Zobacz cały wpis (zdjęć: 80)

03.09.16XX Maraton Sokoła

To już dwudziesty jubileuszowy "Maraton Sokoła" na który zgłosiła się liczna grupa Wandrusów z Żor w tym także najmłodsi członkowie naszego klubu.
Do wyboru były trzy trasy o długości 20, 50 i 100 km.
Nasi członkowie postanowili sprawdzić się na tych krótszych dystansach co oczywiście nikomu nie umniejsza. Nie można mówić o wielkich sukcesach ale biorąc pod uwagę to że na trasy jadą dzieci a jeden kolega wiezie swoją córkę w foteliku to trzeba przyznać należy im się wielki szacunek. Po przyjechaniu na metę (skąd także odbywał się start maratonu) która mieściła się przy restauracji Strzecha w Radlinie czekał na nas już przygotowany przez organizatora posiłek a była nim smaczna kiełbasa którą wspólnie upiekliśmy przy ognisku.
Na mecie czekały jeszcze dodatkowe konkursy w których wzięliśmy udział.
W rzucie lotkami niestety szczęście nam nie dopisało choć zabawa była przednia. Za to w jeździe żółwiej Krzysiek Orłowski zajął pierwsze miejsce. Jak się później okazało to nie był jedyny i największy sukces tego dnia, puchar dla najliczniejszej drużyny przypadł właśnie dla naszego klubu który reprezentowała dwunastoosobowa grupa Wandrusów z Żor.

tekst Krzysztof Orłowski
foto Jolanta Niewińska, Ryszard Skonieczny, Andrzej Bernat

Zobacz cały wpis (zdjęć: 9)

28.08.1623 Rowerowe Pożegnanie Wakacji Pilchowice

To już koniec wakacji ale nie koniec rowerowania na szczęście. W niedzielę 28 sierpnia przy słonecznej wakacyjnej pogodzie wybraliśmy się na rajd "23 Rowerowe Pożegnanie Wakacji" w Pilchowicach którego organizatorem był gliwicki klub Huzy.
Z rynku w Żorach wyruszyła sześcioosobowa grupa turystów prowadzona przez Krzyśka Orłowskiego której towarzyszył także pies Majki. Trasa biegła przez Stanowice, Leszczyny, Książenice, Wilczą i liczyła około 30 km. Na mecie zameldowali się również inni turyści naszego klubu a łączna liczba Wandrusów to dziewięć osób.
Organizator przygotował dwa konkursy, w których nasza młodzież zajęła miejsca na podium. Alan Żukowski był drugi a Łukasz Liszka trzeci w rzutach piłeczką do tarczy. Rozegrano także slalom rowerowy, w którym niestety nie osiągnęliśmy większych sukcesów. W drodze powrotnej zajechaliśmy jeszcze na dożynki w Książenicach, i tak właśnie pożegnaliśmy tegoroczne Wakacje.

tekst Krzysztof Orłowski
foto Krzysztof Orłowski, Ryszard Skonieczny

Zobacz cały wpis (zdjęć: 14)

20.08.1665 Centralny Zlot Turystów Kolarzy - Krasnobród

Krasnobród, baza Zlotu położona pomiędzy takimi miejscowościami jak: Zamość, Zwierzyniec, Szczebrzeszyn, Józefów, Majdan Sopocki itp. okazała się celnym strzałem w wybór lokalizacji na tegoroczny zlot. Z ramienia Wandrusów (z osobami towarzyszącymi) przyjechało 20 uczestników. Nasza baza noclegowa była usytuowana nieopodal biura zlotu, ale też blisko centrum miasteczka.


Otwarcie Zlotu odbyło się w stolicy Ziemi Zamojskiej, można ją było zwiedzać z przewodnikami jak i samodzielnie pochodzić po uliczkach i rynku zamojskim. A na Rynku, różne atrakcje związane z motoryzacją, nawet skoki na motocyklu nad dachami ormiańskich kamieniczek. Też było piwo ormiańskie o nazwie Kilikia, dobre ale drogie.
Kolejny dzień dla Wandrusów to spływ kajakowy rzeką Wieprz na odcinku około 4 km do restauracji „Stary Młyn” na wspaniałego pstrąga. We wtorek się rozpadało i część naszej grupy pojechała samochodami zwiedzać Szczebrzeszyn itp. a inni po deszczu wybrali się rowerem na trasę a jeszcze inni odpoczywali.
Kolejne dni to już przy sprzyjającej aurze wyjazdy rowerowe na trasy zaproponowane przez organizatora między innymi do: rez. „Czartowe Pole” i „Nad Tanwią” oraz do w/w miejscowości.


W ostatni dzień zlotu część grupy pojechała na trasę przez Suchowolę, Adamów do Wojdy gdzie są pomniki poległych partyzantów Zamojszczyzny, pola walki partyzantów z hitlerowcami a pozostali plażowali na krasnobrodzkiej piaszczystej plaży. Właśnie w Wojdzie przy pomniku upamiętniającym pole bitwy z 20 XII 1942r z Niemcami, mieszka i tworzy wspaniałe unikatowe „cudeńka” z drewna jabłoni człowiek, który mnie zachwycił swoimi pracami.
W piątek wieczorem oficjalne zakończenie Zlotu, wręczenie zweryfikowanej pierwszej odznaki KOT w stopniu brązowym naszemu koledze Czesławowi z Rybnika, który był zdegustowany brakiem odznaki (brak fizycznie samej odznaki).
Sobota i niedziela to już wyjazdy do domów.
Z ostatniej chwili 25.08.2016r wysyp grzybów na północy woj. opolskiego. W dwie osoby zbieraliśmy co dwie godziny każdy po pełnym koszy, razem 6 koszy, tak to ja mogę zbierać grzyby.
W Krasnobrodzie została podana informacja, że w przyszłym roku 66 CZTK odbędzie się w Raciborzu, a Przodownicki tak jak już wcześniej mówiłem na zebraniach w Świdnicy.

tekst Ryszard Skonieczny
foto Ryszard Skonieczny oraz Józef Adamaszek

Zobacz cały wpis (zdjęć: 135)

10.07.16UECT Francja – Gaskonia - Auch

Gaskonia – kraina historyczna w południowo-zachodniej Francji, która była francuską prowincją przed rewolucją francuską. Obecnie podzielona jest pomiędzy region Akwitanii oraz Midi-Pyrénées. Jej historyczną stolicą jest miasto Auch.
Z pod Hali Sportowej w Tychach wyjechaliśmy autokarem rano 07.07 aby dojechać do Auch 09.07. po południu. Noc 07.07. na 08.07. spaliśmy w hotelu w Słowenii w miejscowości Koper. W Auch była baza 12 Tygodnia Turystyki Rowerowej UECT. Organizator przygotował po 3 trasy (około 50, 100 i 150 km) na każdy z 6 dni. Teren wymagający, wciąż pod górę i z góry i tak bez końca. Różnica wysokości od 600 m na trasie 50 km do 1907 na 143 km, było co kręcić. W zamian mieliśmy piękne widoki, dobrą pogodę i nawierzchnię dróg bez zarzutów.
14.07. udaliśmy się autokarem do Sanktuarium Matki Bożej z Lourdes, gdzie zwiedzaliśmy potężny kompleks do godz. 16, a o 17:30 jeszcze pojechałem na wycieczkę rowerową po mieście.


W imprezie uczestniczyło 2155 turystów kolarzy z 10 krajów. Francuzów 1792, Ukraina 156, Polska 129, Belgia 50, Wielka Brytania 8, Hiszpania 6, Portugalia 5, Szwajcaria 4, Niemcy 3 i Luksemburg 1 osoba.
15.07. po południu odbyło się oficjalne zakończenie imprezy, okazjonalny poczęstunek wszystkich uczestników wypiekami i winem a osoby które opłaciły kolacje pożegnalną bawiły się do północy w rytmach francuskich przebojów i degustacji wielu win i szampana, mimo żałoby narodowej. Droga powrotna prowadziła przez Colmar jeszcze we Francji koło granicy ze Szwajcarią gdzie spędziliśmy jedną noc w hotelu i zwiedziliśmy miasto podobnie jak Koper.
Ogólnie impreza udana, ciekawe trasy, baza namiotowa OK jak na namioty tylko duży trud podróży autokarem ponad 2200 km w jedną stronę.

tekst i foto R. Skonieczny

Zobacz cały wpis (zdjęć: 49)